Zaznacz stronę
Jak life coaching zmienił moje życie – poznaj historię Kasi

“- Zgłosiłam się do Kingi najpierw w nadziei, że pomoże mi znaleźć partnera, ale bardzo szybko okazało się, że to nie jest cel z którym tak naprawdę przychodzę – mówi Kasia. – Już wcześniej miałam wrażenie, że stoję w miejscu, i że nie chcę tu być.” – poznaj historię mojej klientki Kasi, która skorzystała z procesu life coachingu.

Zapraszam do lektury fragmentu reportażu Agaty Legan-Witeckiej, który ukazał się w dziale METAMORFOZY, na łamach magazynu “Medycyna Estetyczna i Anty-Aging”.

Piękne, młode, odnoszące sukcesy w życiu zawodowym i… samotne. Jeszcze do niedawna taki opis budził zdziwienie, dziś – brzmi aż nadto znajomo. Life coach Kinga Ślużyńska przyznaje, że ma sporo takich właśnie klientek. Wydaja się szczęśliwe, a jednak chcą zmienić swoje życie.

Kasia ma 27 lat, jest kostiumolożką w jednym z warszawskich teatrów. Uwielbia swoją pracę i jeszcze pół roku temu to głównie na niej się skupiała. Z dnia na dzień przestawało istnieć cokolwiek poza tym, ale ona nie umiała się tym cieszyć, za to czuła się coraz bardziej wyobcowana i samotna. Zwłaszcza, że myśl o związaniu się z kimś rodziła raczej kolejne napięcia.

– Zgłosiłam się do Kingi w nadziei, że pomoże mi znaleźć partnera, ale bardzo szybko okazało się, że to nie jest cel, z którym tak naprawdę przychodzę – przyznaje Kasia. – Już wcześniej miałam wrażenie, że stoję w miejscu, i że nie chcę tu być. W poszukiwaniu rozwiązania wybrałam się kilka miesięcy temu na warsztaty grupowe dla kobiet. Spodobało mi się, co proponowali – by pracować przede wszystkim nad sobą – ale miałam potrzebę zrobienia tego indywidualnie.

Zainteresowałam się więc coachingiem i trafiłam na Kingę. Jej sposób prowadzenia zajęć od początku bardzo mi odpowiadał. Zwłaszcza, że nie szukałam niczego radykalnego, a raczej łagodnej motywacji do samorozwoju.

(…)

Wyzwolenie spod presji

– Jedną z moich głównych potrzeb okazało się znalezienie zdrowego balansu między pracą a życiem prywatnym, ale aby to osiągnąć, musiałam zacząć mówić otwarcie o swoich potrzebach i przestać spychać je na dalszy plan, po to, by spełnić czyjeś oczekiwania – Kasia jeszcze nieśmiało opowiada o zmianach, jakich dokonała w sobie. Są bardzo świeże. Od ostatniej sesji z Kingą minęły zaledwie dwa miesiące. Ale te zmiany są. Ogromne.

– Kiedy zauważyłam ten schemat, zrozumiałam, że tylko mi się wydaje, że powinnam się związać, wyjść za mąż czy mieć dzieci w określonym wieku. Że przekonania te nie są moje, a wynikają z presji otoczenia. Nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo jestem tej presji podporządkowana. Miałam nawet konkretną listę cech, które mój potencjalny partner miał posiadać, jak wyższe wykształcenie, odpowiedni status materialny – śmieje się. – Na siłę szukałam mężczyzny w ściśle określonych środowiskach. Tymczasem mnie samej wcale nie na tym zależy. Już wiem, że chcę czegoś innego, innego rodzaju relacji, bez tego napięcia i ciągłego sprawdzania, czy wszystkie punktu zostały spełnione. Kiedy przestałam szukać ideału, zaczęłam doświadczać, przeżywać, otworzyłam się na nowych ludzi. Na ludzi w ogóle – mówi z uśmiechem.

– Nie, nie jestem w związku – dodaje szybko. – Ale bycie w drodze jest takie przyjemne! Teraz daję szansę i sobie, i mężczyznom, na których przedtem nie zwróciłabym pewnie uwagi. Każdej relacji daję także czas. Bo tej presji czasu też już nie czuję!

Nauka przez doświadczenie

Nie od dziś wiadomo, że większości rzeczy uczymy się przez doświadczenie, a na pewno w ten sposób poznane rzeczy lepiej zapamiętujemy.

– Oczywiście istnieją na przykład odpowiednio brzmiące komunikaty asertywne, które teoretycznie można wykuć na pamięć, ale dopiero ich używanie w naturalnych sytuacjach naprawdę nauczy nas z nich korzystać – wyjaśnia Kinga.

To dlatego ustala z klientami „zadania domowe”, tematy – do przemyślenia czy też wprowadzenia w czyn. Tak widzi swoją rolę. Poleca, aby pracę klient wykonywał również sam, pomiędzy sesjami (te odbywają się co 2 tygodnie w cyklach 3- lub 6-miesięcznym), bo tylko w ten sposób nauczy się korzystać ze swojego potencjału lub nowej wiedzy o sobie. Tematy sesji również pozostawia do decyzji klienta.

– Moimi tematami przewodnimi okazały się samoświadomość, poczucie własnej wartości, swoboda w kontaktach z ludźmi, nie skupianie się na porażkach – wylicza Kasia. – Ciekawe, że to przedtem podchodziłam do wszystkiego zadaniowo, a tutaj, chociaż miałam „zadania”, wiedziałam, że nie chodzi o to, by je „odfajkować”, ale czegoś doświadczyć, coś poczuć. Na przykład kiedy pracowałyśmy nad poczuciem własnej wartości, miałam docenić siebie, okazać sobie wdzięczność, to nie za konkretne zadania, ale tak po prostu. Szłam na spacer, brałam długą kąpiel z myślą o tym, że sprawiam sobie przyjemność, bo jestem tego warta.

– Tak, bo w tym ćwiczeniu nie chodzi o to, żeby zrobić coś dla nagrody, tej przysłowiowej „marchewki” – uzupełnia Kinga. – a aby cieszyć się z bycia i robienia czegoś dla siebie. Chodzi o to, by naprawdę poczuć, że siebie doceniam. I poprzez praktykę możemy tego dokonać. Często czujemy się wartościowi dopiero wtedy, kiedy ktoś nam to powie, prawda? Tymczasem, żeby było nam dobrze ze sobą, uwagę musimy skierować do wewnątrz, na to co ja myślę i czuję na swój temat, nie na zewnątrz, na innych. A kiedy sami będziemy się cenić, będą nas też cenić inni.

Nowe myśli

Dziś Kasia nazywa siebie optymistką i cieszy się życiem. Zmiana w sposobie postrzegania siebie i innych szybko przyniosła rezultaty. Chociaż początkowo skupiała się na tym, by zmienić swoje relacje z mężczyznami, przełożyło się także na relacje z innymi ludźmi, choćby znajomymi z pracy. Wcześniej nie były one najlepsze, głównie dlatego, że Kasia wolała się podporządkować niż wyrazić własne zdanie.

– Teraz rozmawiamy z koleżankami o organizacji pracy, ustalamy grafik, mówimy wprost, kiedy któraś potrzebuje wcześniej wyjść. Okazało się, że to wcale nie jest takie straszne – opowiada ze śmiechem. – Wręcz przeciwnie. Nagle jest o wiele łatwiej. Bezkonfliktowo. Ale musiałam sobie uświadomić, że moje oczekiwania wcale nie są mniej ważne niż czyjeś. Potrzebowałam otworzyć się najpierw na siebie, a potem na ludzi w ogóle. Moje wymagania nie są już tak wyśrubowane.

– Nowy sposób myślenia daje siłę i możliwości – wyjaśnia Kinga. – Stale powracają pytania: czego chcesz? co możesz z tym zrobić? Klient może na nie odpowiadać wielokrotnie, próbować. Właśnie tak zdobywa elastyczność z działaniu i uczy się korzystania ze swoich własnych zasobów.

Szczęście bez schematów

Zdaniem Kingi siłą coachingu jest właśnie brak schematu. U niej każda sesja wygląda inaczej, każdy proces przebiega w sposób wyjątkowy. Bo też klienci się różni, więc i ćwiczenia dobiera indywidualnie. Każdą pracę z klientem rozpoczyna od konsultacji. Pierwsze spotkanie służy temu, aby poznać się nawzajem i poznać temat, z którym dana osoba przyszła oraz ustalić zasady współpracy. Nie tylko coach decyduje, czy czuje się na siłach podjąć tego konkretnego zadania, ale także klient ma szansę postanowić, czy odpowiadają mu takie, a nie inne metody pracy.

– Jeśli nam nie po drodze – nie będzie efektów – stwierdza Kinga. – Ponadto jestem czujna na to, jaka forma pracy: coachingowa czy terapeutyczna, będzie najlepsza w temacie i z potrzebami, z jakim zgłasza się klient.

Z czym zatem przychodzą klienci do life coacha?

– Te cele są różne. Ja specjalizuję się w relacjach ze sobą i innymi, więc już to jakoś precyzuje, ale wszystko zależy od wewnętrznych potrzeb danej osoby. Czasami są one bardzo konkretne – te można określić jako jakiś punkt, do którego chce się dojść, jak utrzymanie związku, naprawienie go lub zbudowanie nowej relacji. Czasami celem są po prostu zmiany, droga, rozwój, poprawa satysfakcji z życia.

– Ten cel nie zawsze umiemy jasno określić od samego początku. Wydawało mi się przecież, że przychodzę z konkretem, a okazało się, że to właśnie bycie w drodze, ruszenie z miejsca jest dla mnie ważne – zauważa Kasia. – Teraz wreszcie przeżywam swoje życie.

Daj mi proszę znać czy takie historie są dla Ciebie interesujące?
Czy w przyszłości chcesz przeczytać kolejne wywiady z moimi klientami? 

Efekty mojej pracy i zmiany, jakie zachodzą w uczestnikach procesów life coachingowych, w ich relacjach i życiu – to jedna z głównych motywacji, jaka towarzyszy mi w codziennej pracy.
Jeśli mieliśmy okazję razem współpracować podziel się swoim doświadczeniem w komentarzu na stronie zadowoleni klienci.

A jeśli chcesz sprawdzić, jak coaching może zmienić Twoje życie i relacje na lepsze, już teraz zapisz się tutaj na pierwszą konsultację coachingową.

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zapisz się na newsletter, aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach o budowaniu udanych relacji i dobrego życia.

PODZIEL SIĘ!

Dobre relacjeJak life coaching zmienił moje życie – poznaj historię Kasi